SZCZĘŚCIE, TO…
– Chyba od urodzenia wpisane mi było to wejście w różnorodność życia i świata. Mama, po urodzeniu mnie, wróciła do domu ze szpitala z… dziewczynką. Rodzice z policją odbierali mnie od pani, która dokonała celowej zamiany.
O. Symeon nie używa słowa: kradzież. Po prostu kobieta, która miała już trzy córki i powiła wtedy w szpitalu czwartą, zapragnęła mieć synka...
Fot. Monika Rogozińska
Ojciec dr Symeon (imię zakonne) Czesław Michał Stachera urodził się w maju 1963 roku, w szpitalu w Brzegu nad Odrą. Antropolog, teolog, filozof, absolwent trzech uniwersytetów: w Polsce, Boliwii i Hiszpanii, poza językiem ojczystym zna 10 innych: hiszpański, aymara, francuski, arabski, rosyjski, angielski, włoski, niemiecki, łacinę i grekę.
Dorastał w domu rodzinnym w wiosce Dobrzyń. Miał młodszego brata i siostrę. Rodzice byli rolnikami. Od dziecka pomagał w gospodarstwie. Mama mówiła:
– Wszystkiego się naucz, bo ci się w życiu przyda.
Zalecenie mamy przyjął do serca. Czas ten wspomina jako sielankowy. Od siódmego roku życia był ministrantem. Pragnienie dzielenia się tym, co uważał za ważne i piękne sprawiło, że czytał głośno Słowo Boże krowom, które pasł.
Ukończył szkołę podstawową w Dobrzyniu i technikum mechaniczne w Brzegu ze specjalizacją obróbką-skrawaniem.
– Obsługa tokarki, frezarki… – o. Symeon wyliczał z uśmiechem zdobyte umiejętności.
Franciszkanów poznał, chodząc w ich pielgrzymce z Wrocławia na Jasną Gorę, żeby dziękować za życie.
– Katechetą we franciszkańskiej parafii na wrocławskich Karłowicach, był wtedy o. Wacław Stanisław Chomik, późniejszy prowincjał zakonu. Zafascynował mnie swoją młodością, entuzjazmem, rannym śpiewem godzinek, spowiadaniem w drodze… Był narzędziem, którym się Pan Bóg posłużył, bym został franciszkaninem. Bo ja chciałem być u paulinów na Jasnej Górze.
W 1983 r. zdał maturę. Na swojej trzeciej pielgrzymce, kiedy Jan Paweł II był na Jasnej Górze, Czesław podszedł do konfesjonału z decyzją:
– Wyspowiadam się i zobaczę, co mi Pan Bóg powie.
Ojciec paulin wysłuchał spowiedzi, dowiedział się z kim penitent przyszedł i jasno stwierdził:
– Ty masz iść do franciszkanów!
Mając dyplom zawodowy, najpierw pojechał z kolegą na Politechnikę Opolską, żeby złożyć dokumenty na studia.
– O dziewiątej rano w sekretariacie zadeklarowaliśmy, że chcemy kontynuować inżynierię industrialną. Już wychodząc, czułem się z tym niedobrze. Wróciłem i zabrałem swoje papiery. Następnego dnia zawiozłem te dokumenty do prowincjała z prośbą o przyjęcie mnie do Zakonu Braci Mniejszych, OFM.
Był czerwiec 1983 r.
![2Radosc nowicjatuJPG101KB]()
Radość nowicjatu...
Studiował filozofię i teologię w Wyższym Seminarium Duchownym Franciszkanów w Kłodzku.
(Do roku 1954 to seminarium było we Wrocławiu-Karłowicach. Zostało przeniesione do Kłodzka, gdy władze komunistyczne zabrały franciszkański zespół klasztorny i utworzyły w nim Urząd Dzielnicowy Wrocław-Psie Pole oraz Liceum Ogólnokształcące nr 10. Seminarium wróciło na swoje historyczne miejsce w 1997 r., po odzyskaniu przez franciszkanów całego obiektu.)
Podczas trzech ostatnich lat seminarium w Kłodzku jeździł na studia biblijne na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Trzy miesiące przed święceniami kapłańskimi, o. Symeon obronił na KUL-u pracę magisterską z wyróżnieniem.
![3Dyplom KUL104KB]()
Dopiero w dniu święceń kapłańskich 24 maja 1990 r. we Wrocławiu, dowiedział się, że mama kiedyś złożyła pewien ślub z nim związany...
Rodzice przez dekadę po zawarciu małżeństwa nie mieli dziecka. Matka pielgrzymowała do Matki Bożej na Jasną Górę prosząc o potomstwo. Pewnego dnia powiedziała Panu Bogu:
– Jak będzie syn, to ja Ci go oddaję, a jak córka, to też Ci ją oddaję.
Urodził się pierworodny Czesław, dwa lata później drugi syn, a potem córka.
Dlaczego wybrał imię zakonne starca Symeona?
– Szukałem imienia we wszystkich księgach Biblii. Zdecydowałem, gdy zobaczyłem te dwa słowa o Symeonie: człowiek pobożny i sprawiedliwy, który wyczekiwał Zbawiciela… Dopiero po czasie zrozumiałem sens jego imienia. Oddaje całość mojej drogi, bo zarówno w języku hebrajskim Shimeon, jak i w arabskim Ismāʿīl, znaczy: Bóg wysłuchał.
Jeszcze, jako kleryk interesował się misjami. Zbierał na nie fundusze. Korespondował z misjonarzami. W seminarium założył kółko misyjne. Gdy w Boliwii zmarł misjonarz, pogryziony przez pszczoły, o. Symeon zebrał wszystkie jego listy do rodziny, prowincjała i opublikował w książce „Listy z Boliwii”.
W lipcu 1990 r. został posłany do tego kraju.
![4W Boliwii na andyjskim Altiplano101KB]()
![5Ludnosc Aymara w BoliwiiJPG108KB]()
W Boliwii służył 10 lat. Niemal trzy lata pracował w sanktuarium w Copacabanie nad Jeziorem Titicaca. Wraz z bratem zakonnym obsługiwał też 50 wiosek. Ponieważ organizm jego źle znosił wysokość Altiplano (4000 m n.p.m.) zjechał na 2500 m n.p.m. do Cochabamby. Tam, chcąc pogłębić wiedzę o ludzie Aymara, rozpoczął studia eksternistyczne antropologii kulturowej na Papieskim Uniwersytecie Katolickim św. Pawła (Universidad Católica Boliviana San Pablo Sede Cochabamba). Interesując się teologią indiańską, andyjską, przyjaźniąc się z Indianami Aymara, już na Altiplano zbierał informacje o ich wierzeniach, obyczajach. Czteroletnie studia skończył w dwa lata pracą magisterską „Naród, który nigdy nie chce umrzeć. Cykl witalny ludów Aymara od narodzenia do śmierci”.
![6Msza swieta z Indianami AymaraJPG113KB]()
![7Razem z katechistami w Boliwii101KB]()
Otwartość o. Symeona na ludzi sprawiła, że został odpowiedzialny za duszpasterstwo powołaniowe i młodzieżowe na całą Boliwię. Jego obowiązki wymagały licznych podróży. Żeby jak najlepiej podołać zadaniu, ukończył studium w kolumbijskiej Bogocie na temat duszpasterstwa młodzieżowego latynoskiego. Nie tylko formował przyszłych franciszkanów (prowadził zajęcia z Biblii, etyki, historii Kościoła…). Pomagał młodym kształcić się, dostać na wyższe uczelnie.
![8Franciszkanie w BoliwiiJPG104KB]()
Kiedy władze Zakonu w Boliwii poprosiły go o ratowanie misji w Amazonii, gdzie jeden z franciszkanów uległ wypadkowi, o. Symeon pojechał do dżungli. Franciszkanie prowadzili tam Proyecto O.S.C.A.R. - Obras Sociales de Caminos de Acceso Rural - dzieła socjalne dla najuboższej ludności Boliwii, pomagali w budowaniu dróg, mostów, szkół.
„Jesteśmy obecni w szkole, służbie zdrowia, w uprawie ziemi – pisał w liście 10 czerwca 2001 r. – Pracuję i udzielam się w różnych miejscach, w zależności od potrzeb. Na ciężarówce, na tokarce, spawarce, reperuję samochód… Gotowanie to codzienność. Pieczemy chleb każdego poranka dla dwustu osób i raz w tygodniu zabijamy krowę kub byka (400-500 kg) aby wszystkich nakarmić.”
Uczył hiszpańskiego z gramatyką, podstawy etyki chrześcijańskiej…
W Amazonii spędził dwa lata. Intensywnej pracy i warunków tam panujących, spotkań ze zwierzętami, owadami, pasożytami, omal nie przypłacił życiem. Przewieziony w ciężkim stanie do szpitala w La Paz, uratowany, wrócił do dżungli na kilka miesięcy, bo taka była potrzeba misji.
Na rozesłany apel generała zakonu o ratowanie w Maroku, najstarszej, 800-letniej misji franciszkańskiej, w której zabrakło zakonników, odpowiedział pozytywnie, jako jedyny w Boliwii.
W 2002 r. przybył do Maroka i służy w nim do dziś.
Sahara...
![11Lekcje dla dzieci muzulmanskich w Larache 104KB]()
Lekcje dla dzieci muzułmańskich w Larache
Pierwsze sześć lat afrykańskiego rozdziału życia pracował w Centrum św. Antoniego w mieście Meknes diecezji Rabatu.
– W centrach kulturowych, działających cały dzień, zwalczamy analfabetyzm, szczególnie dziewcząt i kobiet, które nie są posyłane do szkół, także starszych. Zajęcia są bezpłatne. Nauczyciele miejscowi, którzy nam pomagają, też pracują gratis – opowiadał o. Symeon. – Jeśli ktoś ma problemy z nauką, udzielają korepetycji. Uczymy języków obcych. Ja przez lata uczyłem hiszpańskiego. W ciągu tygodnia przychodzi ok. 1500 osób. Czytają i pożyczają książki, bo kupujemy najnowsze wydania książek do uniwersytetów i szkół, także codzienne czasopisma. Mamy bibliotekę i trzy wielkie sale, gdzie mogą w ciszy studiować, odrabiać lekcje. Jest też internet, uczymy obsługi komputera. Myślę, że najpiękniejszą pracą w tym świecie jest formować człowieka, uczyć go, pomagać mu, by stawał się jeszcze bardziej człowiekiem.
![12Moi studenci muzulmanscy uczacy sie z naszym Centrum Swietego Antoniego w Meknesie110KB]()
![13Ze studentkami afrykanskimi w Tangerze 101KB]()
Ze studentami w Centrum Św. Antoniego w Meknesie i w Tangerze
W diecezji Tangeru zakon ma pięć takich centrów. Noszą imię Padre José Lerchundi OFM - hiszpańskiego misjonarza arabisty z Santiago de Compostela który służył w Maroku w XIX wieku.
– Otworzył nas, franciszkanów, jeszcze bardziej na spotkanie z muzułmanami. Napisał pierwszą gramatykę arabskiego, objaśnioną po hiszpańsku i kazał się uczyć arabskiego.
![14Franciszkanie i Muzulmanie w Maroku 99KB]()
![15Slub przyjaciol z Maroka104KB]()
Wśród przyjaciów w Maroku. Franciszkanie i muzułmanie
Od początku służby w Maroku o. Symeon zaczął regularnie odwiedzać więźniów w zakładach penitencjarnych. Wielu z nich skazano za dystrybucję i przemyt narkotyków. Byli wśród nich Polacy. Jeździł do więzień w Rabacie, Tangerze, Tetuanie, Marrakeszu… Skazańcy nie mogą kontaktować się z rodzinami. O. Symeon to robił. Telefonował do Polski, a podczas swoich urlopów odwiedzał rodziny uwięzionych. Dzięki tym kontaktom wie, że niektórzy mężczyźni, odbywszy karę, weszli na drogę normalnego życia.
Nie tylko odwiedza przestępców z różnych narodowości.
– Składam petycję do Ministerstwa Penitencjarnego i oni nam dają pozwolenie na odprawienie mszy świętej w więzieniu – wyjaśnia. – To jest piękne, że w islamie pozwalają nam w więzieniu spowiadać i sprawować mszę świętą. Osadzeni mogą przyjąć Eucharystię.
11 listopada 2012 r., w dniu Święta Niepodległości Polski, państwo polskie uhonorowało o. Symeona Czesława Stacherę Złotym Krzyżem Zasługi za pracę na rzecz więźniów przebywających w zakładach karnych Maroka. Odznaczenie otrzymał z rąk ambasadora RP.
25 stycznia 2013 r. na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu w hiszpańskiej Granadzie o. Stachera obronił pracę doktorską:
Franciszkanie i sułtani w Maroku na przestrzeni 800 lat: relacje pomiędzy władzą absolutną sułtanów a dziełem religijnym i humanitarnym Braci Mniejszych.
Otrzymał najwyższą notę komisji egzaminacyjnej. W rozprawie liczącej ok. 1000 stron opublikował i opracował dahiry – dekrety wydawane przez sułtanów dla franciszkanów na przestrzeni niemal 200 lat. Zapomniane dokumenty odnalazł w archiwum franciszkanów w Tangerze. Pisane ręcznie kaligrafią arabską, którą należało rozszyfrować, zawierały osobiste pieczęcie i podpisy sułtanów. Są dowodem na to, że franciszkanie byli ambasadorami władców Maroka w kontaktach z królami europejskimi, mieli prawo opieki nad więźniami, budowania kaplic więziennych, starali się o wyzwolenie jeńców chrześcijańskich przywożonych przez piratów, w zamian sprowadzając z Europy jeńców muzułmańskich. Pokazują, że dialog międzykulturowy i międzyreligijny wymaga poświecenia, ale jest możliwy. Swój doktorat o. Symeon sporządził w wersji hiszpańskiej oraz arabskiej.
Przepisywanie sułtańskich listów i rozporządzeń zajęło o. Symeonowi dwa lata. Dzięki tej mozolnej pracy udostępnił je innym badaczom. Franciszkanie wypożyczyli oryginały Archiwum Narodowemu Maroka i Archiwum Królewskiemu, gdzie zostały poddane konserwacji.
![16Z Krolem Maroka108KB]()
![17ksiazka]()
Urodzinowa audiencja u króla Maroka Mohammeda VI
Odkrycie tych dokumentów było sensacją. Pałac Królewski analizował rozprawę doktorską o. Symeona przez trzy lata. Uznano, że powinna być wręczona przez autora królowi Maroka Mohammedowi VI w dniu 52 urodzin, jako prezent. 21 sierpnia 2015 r. o. Symeon został przyjęty na urodzinowej audiencji. Wręczył dahiry wydane przez pradziadów króla, który pochodził z dynastii Alawitów, sułtanów rządzących tym krajem od XVII w. Tytuł z sułtańskiego na królewski zmienił władca w połowie XX w. dla podkreślenia konstytucyjności monarchii.
W listopadzie 2015 r. Ministerstwo Kultury Maroka przyznało o. Symeonowi wyróżnienie za ochronę dziedzictwa tego kraju oraz pracę na rzecz dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego.
![18Wreczenie Nagrody Archiwum Maroka]()
Franciszkanin nie zaprzestał badań w Archiwum Diecezjalnym pełnym kilkusetletnich dokumentów, nieznanych naukowcom ani władzom marokańskim.
Przez 10 lat (2010-2020) o. Symeon był wikariuszem generalnym w archidiecezji Tangeru, której biskupami od ponad stu lat są franciszkanie, a także proboszczem katedry w Tangerze. 12 lat sprawował funkcję Krajowego Dyrektora Papieskich Dzieł Misyjnych w Maroku na rzecz ubogich, przede wszystkim dzieci. Kiedy w 2015 roku papież Franciszek ogłosił Rok Miłosierdzia, to o. Symeon został misjonarzem miłosierdzia. Rok minął, a o. Symeon jest nim do dziś…
Obecnie mieszka w klasztorze Pierwszych Męczenników Franciszkańskich w Marrakeszu, tych, którzy przybyli do Maroka w 1219 r.
Fot. Monika Rogozińska
Msza św. w kościele klasztornym OO. Franciszkanów w Zlotoryi 16 stycznia 2026 r.
Opatrzność sprawiła, że z o. Symeonem rozmawiałam we franciszkańskim klasztorze z XIII wieku w Złotoryi, właśnie w dniu liturgicznego wspomnienia pierwszych franciszkanów męczenników w Maroku. Ugościł nas gwardian o. Wacław, ten sam, którego wiara i postawa przyciągnęła nastolatka do Zakonu Franciszkanów.
O. Symeon, poproszony wcześniej o napisanie swego curriculum vitae, zmieścił je na połowie strony. Tak się przedstawił:
„Człowiek, którego specjalnością jest „przekraczanie granic” – religijnych, kulturowych, terytorialnych. Praktyk o refleksyjnej duszy, który wpatruje się w głębiny człowieka, a jednocześnie wypatruje świateł Europy z afrykańskiego brzegu.”
Kalendarium swego życia, opublikowanemu we Wrocławiu w 2023 r. w niewielkiej książeczce, o. Symeon dał tytuł: „Szczęście, to żyć dla drugich…”
Monika Rogozińska
Franciszkanin o. Symeon Czesław Stachera został Laureatem Nagrody Benedykta Polaka w roku 2026.
Wśród szczególnych okoliczności przemawiających za decyzją Kapituły Nagrody są następujące fakty:
1.
Benedykt Polak był franciszkaninem.
O. Symeon Stachera jest franciszkaninem, Polakiem. Służy obecnie w Maroku.
Papież Leon XIV ogłosił rok 2026 Rokiem Jubileuszowym Św. Franciszka z Asyżu, w 800 rocznicę jego śmierci. Postać założyciela zakonu franciszkanów ma inspirować do zgody, pokoju między ludźmi i narodami, do rozmowy zamiast walki. Dewizą tego zakonu są słowa Pax et Bonum – Pokój i Dobro.
2.
Benedykt Polak w 1245 r. udał się do władcy Mongołów, który podbijał okrutnymi najazdami Europę. Zadaniem mnicha było poznanie tajemniczych najeźdźców, ich kultury, nawiązanie kontaktów dyplomatycznych, by zakończyć działania wojenne. Wraz z legatem papieskim, Włochem Giovannim da Pian del Carpine i trzecim franciszkaninem C. de Bridia, wieźli w poselstwie list od papieża Innocentego IV Cum non solum, nawołujący do współpracy, przedstawiający chrześcijaństwo i wzywający do jego przyjęcia.
Św. Franciszek zasłynął z odważnej wizyty i dysputy z sułtanem Al-Malikiem Al-Kamilem w Egipcie w roku 1220. Otrzymał od sułtana dekret, dzięki któremu franciszkanie mogli opiekować się najważniejszymi miejscami dla chrześcijan w Ziemi Świętej, zajętej przez muzułmanów. Dekret ten obowiązuje do dziś.
Do Maroka pierwszych współbraci wysłał św. Franciszek w 1219 r. Choć zostali tam zamordowani, to dzięki otrzymanemu w następnym roku w Egipcie przez „biedaczynę z Asyżu” glejtowi sułtana, franciszkanie służą w Maroku od 800 lat.
Dobre relacje między papieżem Janem Pawłem II a królem Hasanem II sprawiły, że Dekret Królewski (Dahir) w 1983 r. rozszerzył te uprawnienia. Kościół Katolicki w Maroku otrzymał osobowość prawną i wolność sprawowania kultu - akt unikatowy w świecie muzułmańskim. Zakazany i surowo karany jest prozelityzm wobec muzułmanów, czyli namawianie ich na zmianę religii.
Król Maroka Mohammed VI, z okazji swoich 52 urodzin, przyjął o. Symeona Stacherę na specjalnej audiencji w 2015 r., podczas której franciszkanin wręczył w prezencie opublikowaną w formie książki swoją pracę doktorską – korespondencję i dahiry przodków króla dla franciszkanów w Maroku.
3.
Trzeci uczestnik wyprawy franciszkanów, która wyruszyła w 1245 r., nie dotarł do stolicy Mongołów, choć szczęśliwie wrócił i napisał relację. Badacze rozszyfrowują podpis tego mnicha, jako C. z miejscowości Brzeg na Dolnym Śląsku.
O. Symeon Stachera urodził się w miejscowości Brzeg na Dolnym Śląsku.
4.
Uroczystość wręczenia Nagrody Benedykta Polaka w 2026 r. ma odbyć się 6 czerwca w Ratuszu we Wrocławiu.
W Klasztorze Franciszkanów we Wrocławiu, ufundowanym przez księcia Henryka Pobożnego, syna św. Jadwigi Śląskiej, służył Benedykt Polak i stamtąd wyruszył do chana Mongołów. Stało się to cztery lata po śmierci Henryka Pobożnego z rąk Mongołów w bitwie pod Legnicą.
Klasztor we Wrocławiu był pierwszym franciszkańskim na ziemiach polskich. Zakon Franciszkanów w Polsce zakładał Giovanni da Pian del Carpine, uczeń św. Franciszka, współtowarzysz Benedykta Polaka w wyprawie do chana Mongołów.
We Wrocławiu mieści się Kuria Prowincji Św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych. Do Prowincji tej należy o. Symeon Stachera.
(M.R)
Zdjęcia pochodzą z Archiwum o. Symeona Stachery (oprócz podpisanych).
Informacja o wyprawie Benedykta Polaka i Nagrodzie Benedykta Polaka: